22-latek, który na początku stycznia zaprowadził swojego psa na tory kolejowe i pozwolił, by rozjechał go pociąg, usłyszał dziś zarzuty.

Mimo iż prokurator na krótko po zdarzeniu twierdził, że nie widzi powodów by postawić mężczyźnie zarzuty, gdyż pies był luzem i mógł uciec, dziś Prokuratura w Białej Podlaskiej zarzuciła chłopakowi spowodowanie śmierci zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem. 
Za spowodowanie śmierci zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem grozi kara do dwóch lat więzienia. 

22-latek nadal nie przyznaje się do winy, gdyż jak twierdzi wypił znaczną ilość alkoholu i nie pamięta nic z temtego wieczoru.

Miejmy nadzieję, że wyrok będzie na tyle surowy, że odstraszy innnych równie "pomysłowych" ludzi od zabawy w życie i śmierć...