źródło: 

 

Można bezkarnie wyrzucać psa przez okno - tak przynajmniej uważa prokurator z Kalisza, który już dwa razy umorzył śledztwo w tej sprawie. Prokurator uznał, że wyrzucenie psa przez okno nie jest znęcaniem się nad zwierzęciem. Czy pies wróci w ręce właściciela?


Psa z okna na pierwszym piętrze wyrzucił w czerwcu mieszkaniec budynku przy ul. Łódzkiej. - Byłem pod wpływem alkoholu, normalnie wziąłem psa i wywaliłem przez okno. Dziecko mi w paluszki ugryzł, obrażeń jakichś nie miało. Ale przecież byłem pod wpływem alkoholu, to nie byłem świadomy tego co robię - twierdzi mężczyzna, który wyrzucił psa. I dodaje, że przecież psa "nie zabił, nie złamał go w pół".

Umorzone śledztwo

Po interwencji "Help Animals" zwierzę trafiło do kaliskiego schroniska, a sprawą zajęła się prokuratura. Śledztwo zostało jednak umorzone. Wtedy obrońcy praw zwierząt złożyli zażalenie do sądu. Sąd prokuratorskie umorzenie uchylił, i prokuratorzy musieli sprawę znów przeanalizować.

Przeanalizowali - efekt był taki sam jak za pierwszym razem. Śledztwo znowu umorzono.  (dowód)

Prokurator uznał, że "działanie sprawcy nie wyczerpuje znamion przestępstwa znęcania się określonego w ustawie o ochronie zwierząt. W tym działaniu sprawcy można doszukiwać się jedynie zachowania określonego w ustawie jako porzucenie zwierzęcia".

W jego opinii, czyn zasługuje na naganę, a nie na karę.

Znęcanie w majestacie prawa


- Zgodnie z takim tokiem myślowym, znęcanie miałoby miejsce, gdyby sprawca przynajmniej kilka razy wyrzucił psa przez okno. To jednak byłoby trudne do uczynienia, bo wątpliwe jest, czy zwierzę przeżyłoby kolejne upadki - mówi Sylwester Piechowiak, prezes kaliskiego oddziału Stowarzyszenia "Help Animals".

W myśl przepisów w przypadku umorzenia dochodzenia zwierzę musi być oddane właścicielowi. - Taki właśnie los zgotował prokurator psu. Należy zadać sobie pytanie czy nie będzie to znęcaniem się nad zwierzęciem w majestacie prawa - mówią obrońcy zwierząt. <<więcej>>